Danie z dyni, które leczy

W poprzedniej notce podzieliliśmy się z Wami historią żywcem z naszego życia wyrwaną (o tu). I już wydawało nam się, że te ostatnie doświadczenia z dynią definitywnie przekreślą jej obecność na naszym stole… Ale nie! Najzwyczajniej lubimy dawać jedzeniu kolejną szansę. Tak też się stało ubiegłej soboty.

Na fali Halloween podjęliśmy próbę i znowu uwarzyliśmy krem z dyni. Uczyniliśmy to z absolutnie farmaceutyczną uwagą i jubilerską precyzją. I nieskromnie mówiąc, czy raczej pisząc: wyszedł zacnie. Nic go nie zakłóciło, a nas nie skłóciło. Żadnej wpadki. Alleluja!

Aksamitna konsystencja w połączeniu z orientalnym akcentem (imbir, kumin, mleczko kokosowe, kolendra i chili) sprawiły, że gar zupy poszedł w dobę, niczym świeże bułeczki. Nawet nasze zaatakowane przez bakcyl dziecko wchłonęło solidną kokilkę i odzyskało na jakiś czas magiczną moc, by zdemolować caluśką chatę, którą udało nam się ­– mimo trudów choroby – uładzić. A my odzyskaliśmy humory, bo po stokroć bardziej wolimy żyć w chaosie, który funduje nam tryskająca dobrą formą córka, niż w pozornym, apatycznym porządku.
Alchemia w kuchni? Tak! Dla nas gotowanie i jedzenie to w pewnym sensie czary…

Krem z dyni
Składniki
1 kg miąższu z dyni
3 skrzydełka z kurczaka
włoszczyzna (3 marchewki, por, 2 pietruszki, pół selera)
3 listki laurowe
2-3 ziarna ziela angielskiego
5 liści kafiru
1 łyżeczka kuminu
1 łyżeczka curry
kawałek korzenia imbiru (3-4 cm)
świeża kolendra
mleczko kokosowe
sos sojowy
pieprz, sól

Przepis
– umyte mięso i oskrobaną włoszczyznę zalewamy wodą (ok. 1,5 litra). Dorzucamy liście laurowe, ziele angielskie i kafir. Doprawiamy pieprzem, solą. Gotujemy na wolnym ogniu, zbierając co jakiś czas łyżką szumy.
– po półtorej godziny odławiamy z bulionu mięso, liście laurowe i kafiru oraz warzywa, poza marchewką.
– do wywaru dodajemy pokrojoną w kostkę dynię, kumin, curry i starty imbir. Gotujemy 30 minut.
– następnie wszystko w garnku blendujemy na gładki krem.
– podajemy z kleksem mleczka kokosowego, plamką sosu sojowego i listkami świeżej kolendry. Możemy też udekorować odrobiną posiekanej świeżej chili.

dyniowa

PS

A za rok, gdy zadzwoni do nas przebrana małoletnia szarańcza z kosami, mieczami i trupimi czachami… cukierków nie będzie! Będą małe słoiki z dyniową. Taki tam mały psikus. 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*
Website