Dobre wino na wigilię nie jest złe

„Cześć, właśnie jestem w waszej Biedronce. Jakie wino kupić na wigilię?”

Usłyszawszy w telefonie głos papy Endrju i znając jego rozmach, już wiedzieliśmy co to oznacza… Że biedronkowa winniczka zostanie totalnie spenetrowana, a w efekcie ogołocona. Kochany papa, na niego zawsze można liczyć. 😉 [KLIK]

Niemniej, to wcale niegłupie pytanie. Bo choć w niektórych domach alkoholu do wigilijnej wieczerzy nie pije się wcale, to w wielu się to robi. Bo jakby nie było – wigilia to jeden z najbardziej uroczystych momentów w roku i parę łyków czegoś mocniejszego do karpia grzechem chyba nie jest.
Okej, okej… może czysta nie jest dla nas na wigilijnym stole już taka oczywista. Ale co złego może być w kieliszku wina? No chyba tylko to, że owo wino to jedno wielkie nieporozumienie. To wtedy, faktycznie, lepiej już nie pić go wcale. Tylko po co od razu zakładać taki pesymistyczny scenariusz?
Żeby uniknąć wpadki i sprawić, by wigilijna wieczerza nabrała pozytywnych, zdrowych rumieńców, dobrze się rozeznać w temacie win, które bez kaprysów dadzą się pożenić z wigilijnym jadłem.

Oto nasz ekspresowy mini poradnik, który być może wskaże Wam kierunek winnych zakupów, ostatnim rzutem na taśmę.

Umówmy się, że śledź, kapusta z grzybami czy smażony karp wypadają znacznie lepiej w towarzystwie win, w których dominują nuty kwaśne. A że nasza zimowa kuchnia splata się z tradycjami kulinarnymi innych krajów środkowej Europy i na podobnych składnikach bazują dania kuchni austriackiej, niemieckiej, czeskiej ale też węgierskiej – najlepiej skierować swoją uwagę na półki z trunkami z tychże regionów.

Absolutny dream team z rybno-kapuściano-grzybowym repertuarem stworzą wina ze szczepów Gruner Veltliner i Riesling. Fajnie też sprawdzi się wytrawny Tokaj Furmint, na przykład taki:

571-thickbox_defaultfotka: www.winozmoraw.pl

I tu mamy ciekawostkę. Tokaj, kojarzony z Węgrami wcale nie musi być węgierski. Jak widać (lub nie 😉 ) na załączonym obrazku, może również pochodzić z bliższej nam Słowacji.

Niestety, przed Wigilią raczej trudno będzie o to konkretne wino, bo kupicie je jedynie u niewielkiego, niszowego importera win z Moraw [KLIK]
Ale warto je zapamiętać i pamięć o nim wykorzystać bliżej sylwestra, czyli już! 😉
Zaś sama firma specjalizuje się w promowaniu na polskim rynku trunków z najbliższego nam regionu winiarskiego, a jednak tak mało u nas popularnego. Naprawdę warto dać im szansę. My zrobiliśmy to zupełnie przypadkiem, przejeżdżając przez Morawy samochodem w kierunku Włoch. Z miejsca skradły nasze serca.

Jeśli uprzecie się przy wariancie czerwonym, to my zdecydowanie sugerowalibyśmy wino ze szczepu Pinot Noir. Bo żaden kalifornijski Cabernet Sauvignon, agrentyński Malbec czy też hiszpańskie Ribera Del Duero nie pokochają się ani z kapustą, ani z grochem, ani z naszym skąpanym w oleju i cebuli śledziem. I jeszcze tylko wyciągając dłoń po Pinot Noir, chwycilibyśmy za ten z chłodniejszych rejonów, jak Węgry, Niemcy, czy północnowłoska, górzysta Górna Adyga. Z pewnością uratuje reputacje nawet najbardziej smakującemu mułem karpiowi. 😉

No i finisz wigilijnej uczty. Do piernikowo-bakaliowo-makowych deserów polecamy słodkiego (tym razem węgierskiego) Tokaja lub coś z austriackich win lodowych. Czyli biała Wigilia górą. W końcu brak śniegu jakoś rekompensować sobie trzeba, prawda?

WASZE ZDROWIE! :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*
Website