Tunezja, sałatka i Polka-desperatka

Wakacje w Tunezji sprzed 11 lat ogólnie rzecz biorąc – choć dziś daleko nam do powtórki z rozrywki – wspominamy dobrze. Typowo hotelowa kanikuła. Cztery tunezyjskie gwiazdki. Żadne all inclusive. Tym bardziej deluxe. A jednak lipy nie było. Tuż nad morzem. W przyzwoitym standardzie. Ze schludnymi pokojami. Z nieobrzydliwym basenem. Z życzliwą, uśmiechniętą obsługą. Z wymarzoną pogodą. I z jedzeniem, które… No właśnie, które… I tu zaczynają się małe schody…

Jeśli zdarzyły Wam się wakacje z biurem podróży w przeciętnym hotelowym resorcie, w egzotycznym, nieeuropejskim otoczeniu, wiecie jak to jest… Po pierwszym zachłyśnięciu się czterogwiazdkową kuchnią lokalną, mniej więcej w połowie dwutygodniowego pobytu przychodzi opamiętanie i w końcu wilcze, napalone dotąd apetyty ogłaszają strajk. Najpierw ostrzegawczy. Potem głodowy. W końcu generalny, co oznacza, że na samą myśl o żarciu na jedno kopyto, z przerostem formy nad treścią (łabądki z melona, róże z marchewki, mandale z mortadeli), bez względu na porę posiłku, robi się dosłownie niedobrze. Żeby chociaż obiadokolacje miały z baśni tysiąca i jednej nocy posmak, urok i czar… No żeby chociaż kebabem trąciły… Ale kurde nie! Te wszystkie kuskusy bez smaku na pierdylion sposobów, nawet koło kebaba nie leżały. Ktoś może powiedzieć: „Wielkie państwo! W du**ch się poprzewracało!” A tak po prawdzie… uwierzcie nam na słowo pisane: w drugiej części pobytu po nocach śniły nam swojskie kartofle przez gaździnę zsiadłym mlekiem bryzgane, a więc zgoła prymitywne jadło. O biada nam! Na próżno było ich w bemarach na jawie szukać.

Któregoś ranka, szykując się bez entuzjazmu na śniadanie, doszliśmy do ściany…

– Stary, ja już dalej tak nie mogę!
– Kochanie, ja też!
– Zróbmy coś z tym!!!

I wtem, jak jeden mąż, spoglądając na siebie porozumiewawczo, wypowiedzieliśmy bez słów zgodnym chórem: śniadanie zorganizujemy se sami! A kto frustratowi zabroni?!

Plan był prosty: jedno z nas idzie na Polaka-Cebulaka (dla dobra sprawy trzeba było poświęcić reputację) na stołówkę i wynosi jajka na twardo, oliwki, oraz saszetki z solą i pieprzem. Drugie w tym czasie leci z hajsem na pełnej petardzie do sklepiczku nieopodal, po puchę tuńczyka, pomidora, cebulę, cytrynę, trochę zieleniny.

– To co? Za kwadrans w holu?
– Sie wie!

Plan się powiódł. Udało się. I tak oto w zaciszu naszego pokoju, z uwagą i namaszczeniem wyprodukowaliśmy z kilku łupów na krzyż, prawdziwe arcydzieło. Jedynie przy pomocy scyzoryka i jednego talerzyka. Życie na krawędzi i obóz przetrwania w centrum hotelowej cywilizacji. Plus dziesięć do kreatywności… Bo zdesperowany Polak potrafi. I gdzie sam diabeł nie może, tam desperata znad Wisły pośle.

Co to był za rarytas, ambrozja, delikates! Doskonalszej paszy na naszej wielkiej tunezyjskiej wycieczce to my nie jedliśmy. Wsuwaliśmy, jak małpy kit.

Ktoś kiedyś napisał, że nie ma lepszej przyprawy niż głód… Hłe, hłe, hłe… Dobre sobie. Tak może uważać tylko ktoś, kto na naszych „luksusowych” wakacjach w Tunezji nie był. Toteż właśnie wspomnieniami o nich swoje posiłki suto i z powodzeniem od przeszło 10 lat okraszamy 😉

DSC04055
DSC04052

DSC04051

DSC04342

DSC04330

WAKACYJNA SAŁATKA (WERSJA DELUXE)

Składniki
puszka dobrej jakości tuńczyka w sosie własnym (w kawałkach)
jajka na twardo
pomidory
dymka
sałata (różne rodzaje)
liście bazylii
czarne oliwki
na dresing: czubata łyżeczka musztardy Dijon, sok z połowy cytryny, 4 łyżki oliwy extra virgin, sól cukier pieprz

Przepis

  • Wszystkie składniki na dresing umieszczamy w małym słoiczku, zakręcamy i chwilę energicznie potrząsamy, jak szejkerem.
  • Liście sałaty myjemy suszymy, rwiemy na kawałki i rozkładamy w misce na dnie.
  • Następnie układamy na tym pomidory pokrojone w plastry.
  • Pomidory posypujemy posiekaną dymką.
  • Teraz rozkładamy pokrojone na kawałki jajka.
  • Między jajkami układamy kawałki tuńczyka.
  • To wszystko posypujemy garścią oliwek.
  • Na samej górze układamy porwane listki bazylii.
  • Na koniec całość polewamy sosem.
    IMG_20160709_193450

2 osoby wspomniały o “Tunezja, sałatka i Polka-desperatka

  1. pyszotaaa. a co to tam to to to takie okrągłe żółtawe pod pomidorkiem i oliwką wystaje?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*
Website