Ciasto rybaka

Nie wiemy jak Wy, ale my, zawsze kiedy przestawiamy zegarki na czas zimowy, zaczynamy błądzić w czasoprzestrzeni niczym dzieci we mgle. Marny żywot, bo pogrążony w ciemnościach przez większość doby, rujnuje naszą strefę komfortu. Odcięci od dziennego światła zamieniamy się w rośliny pozbawione fotosyntezy…

Żeby przetrwać pół roku w mroku trzeba się jakoś otorbić. W poszukiwaniu utraconego słońca ratujemy się smakami, tymi z ukochanego miejsca naszych wakacji, do którego jak bumerang wracamy co roku. To Rovinj w chorwackiej Istrii. Słoneczne, starożytne, pastelowe miasteczko o zapachu lawendy. Umiejscowione na niewielkim cypelku na Północy Chorwacji, otoczone piniowym lasem i lazurowymi wodami Adriatyku.

Dla nas, ludzi uzależnionych od jedzenia, prawdziwa mekka. Tamtejsza kuchnia jest jak kipiący tygiel kulturowy. I pomyśleć, że to spuścizna po bardzo burzliwej rovinskiej historii! W dużym skrócie to pomieszanie z poplątaniem tradycji włoskiej, galicyjskiej i bałkańskiej. Niezły groch z kapustą. Ale w tym szaleństwie jest metoda. To eldorado dla makaroniarzy, mięsożerców, psychofanów owoców morza i… UWAGA… amatorów trufli! Na marginesie… Naszym skromnym zdaniem, tamtejsze trufle powinny zająć poczesne miejsce na liście cudów świata. Że jeszcze ich na niej nie ma…?! Nikczemne niedopatrzenie!

Jednym z naszych suwenirów przywiezionych z Rovinj jest przepis na ciasto rybaka. Pyszna przekąska na kształt pizzy, czy raczej drożdżowej tarty z niespodzianką. Lekkie acz sycące jedzenie, dla fanów nieprzekombinowanych smaków rodem z śródziemnomorskich tawern. My pokochaliśmy miłością bezkrytyczną od pierwszego kęsa. Do tego kieliszek chorwackiego białego wina (jakże by inaczej!). Niestety w Polsce wciąż trudno o nie. O ile nie mamy zapasów z wakacji, sięgamy po portugalskie Vihno Verde. To lekkie, kwaskowate, subtelnie musujące wino, z owocową nutą. Idealnie dopełnia dzieła. I na duszy od razu robi się lżej, jaśniej, cieplej… A zresztą przekonajcie się sami!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Ciasto rybaka (na 2 pizze)

Składniki

Na ciasto:
250 g mąki
½ kostki drożdży
½ łyżeczki soli
1 łyżeczka cukru
110 ml ciepłej wody
1 łyżka oliwy

Na farsz:
10 filetów anchois
10 czarnych oliwek
3 spore pomidory o smaku lata (tak, wiemy ciężko o takie, ale jeśli ma się dobre źródło, jak my o tu, to nawet o tej porze takie pomidory są na wyciągnięcie ręki)
2 średnie posiekane w kostkę cebule
1 łyżka oliwy
odrobina soli

Przepis

 do dużej miski wrzucamy drożdże, wsypujemy mąkę, cukier oraz sól. W mące robimy dłonią dołek i stopniowo wlewamy we wgłębienie wymieszaną wodę z oliwą. Łączymy składniki, aż mąka całkowicie wchłonie płyn. Następnie dokładnie wyrabiamy na elastyczne i gładkie ciasto (nam zajmuje to około 10 minut). Na koniec formujemy ciasto w kulę i zostawiamy w misce wysmarowanej (od środka!) oliwą. Koniecznie przykrywamy, najlepiej folią spożywczą i odstawiamy na godzinę w ciepłe i spokojne miejsce (ciasto powinno podwoić swoją objętość).

 piekarnik rozgrzewamy do 220 stopni C. Pomidory i cebulę siekamy w drobną kostkę. Pomidory delikatnie solimy (pamiętajmy, że anchois i oliwki są słone). Posiekane warzywa mieszamy delikatnie z oliwkami, filecikami i oliwą. Dzielimy na pół.

 wyrośnięte ciasto jeszcze raz wyrabiamy na stolnicy oprószonej mąką. Ponownie formujemy w kulkę i na 10 minut do miski pod przykryciem.

 ciasto przekrawamy na dwie równe części i każdą połówkę rozwałkowujemy jak na pizzę. Na połowie placka rozkładamy równomiernie składniki farszu i przykrywamy drugą połową. Dokładnie zlepiamy brzegi jak we włoskim pierogu calzone. To samo robimy z drugim plackiem.

przez 2–3 minuty jeszcze dajemy drożdżom popracować i dopiero wkładamy ciasto rybaka na blasze do pieca. Pieczemy 12–15 minut. A potem już tylko jemy, pijemy i rozpływamy się 😉

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
fot. Błażej Pałucha

PS
Ej, a wiecie, że to w Rovinj kręcili nowego Bonda?! Co więcej! Ja (Iza) tam go widziałam, tego Bonda, prywatnie, w szortach i z gołą klatą. Trzy lata temu. Tiruriru!!! Alek nie chciał mi uwierzyć. Wmówił mi, że sobowtór. Dziś wiemy obydwoje, że to był oryginał z krwi i kości! Biegł sobie jakby nigdy nic wzdłuż wybrzeża. Mijał mnie, nawet łypnął na mnie chabrowymi oczyskami, a mnie zatkało, zamurowało oraz zahipnotyzowało.
Takie rzeczy? Tylko w Rovinj!

 

2 osoby wspomniały o “Ciasto rybaka

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*
Website