warzywa

Do re mi fasola si dooooo!!!!

O ile myśl o jedzeniu czerwonej fasoli z puszki w burrito zawsze pozytywnie nas nastrajała, o tyle skojarzenie z białą gotowaną fasolą nigdy nie budziło w nas wielkiego entuzjazmu, euforii czy ekscytacji. Kojarzyła nam się mianowicie z mało wyszukaną, PRL-owską fasolką po bretońsku albo przaśną zimową fasolową. Jakiś taki na odwal barowy zapychacz na tle […]

Leczo na niepogodę

Kiedy jesień na chama wlewa się kałużami do butów. Kiedy targa włosy tak, że łeb urywa. Kiedy zamiast pieścić babim latem nosy, bez sentymentów ściera z nich piegi. Kiedy obiecywała, że będzie złota, polska, a okazuje się być szara i bura. Kiedy na każdym kroku szantażuje za plecami oddechem bakcyla. W końcu, kiedy wydawać by się […]

Tunezja, sałatka i Polka-desperatka

Wakacje w Tunezji sprzed 11 lat ogólnie rzecz biorąc – choć dziś daleko nam do powtórki z rozrywki – wspominamy dobrze. Typowo hotelowa kanikuła. Cztery tunezyjskie gwiazdki. Żadne all inclusive. Tym bardziej deluxe. A jednak lipy nie było. Tuż nad morzem. W przyzwoitym standardzie. Ze schludnymi pokojami. Z nieobrzydliwym basenem. Z życzliwą, uśmiechniętą obsługą. Z […]

Bób z Wami!

Mianownik (kto? co?): bób Dopełniacz (kogo? czego?): bobu Celownik (komu? czemu?): bobu/bobowi (?) 😉 Biernik (kogo? co?): bób Narzędnik (z kim? z czym?) : z bobem Miejscownik (o kim? o czym?): o bobie! Wołacz (o!): bób/bobie! (?) 😉 Tak! W naszym kulinarnym języku zdążyliśmy odmienić go przez wszystkie przypadki. I tak w koło Macieju. Końca […]

Nasz food porn

Gdyż, ponieważ, bo… festiwal szparagów w naszym życiu od kuchni uznaliśmy za oficjalnie otwarty… uwierzcie nam… to one codzienne (od dwóch tygodni prawie) wygrywają na naszych kubeczkach smakowych pierwsze skrzypce. Właściwie to moglibyśmy się nimi namaszczać. Że jak burżuje? Chyba jak „gupki” jakieś. Bo jak tak dalej pójdzie, to my pójdziemy z torbami. A tu […]

Wiwat szparagi!

„Oglądałem na stole, gdzie dziewczyna łuskała groszek, ułożone szeregiem zielone kulki – niby do jakiejś gry; ale zachwyt mój wzmógł się wobec szparagów, nasyconych ultramaryną i różowością, a których pręt, delikatnie pocętkowany fioletem i lazurem, blednie nieznacznie w iryzacjach nie będących z ziemi, aż do stóp, jeszcze powalanych glebą, w której tkwiły. Zdawało mi się, że w tych niebiańskich odcieniach demaskują się […]