wołowina

Droga na Kaukaz pod Warszawą

To już nie ma ani jednej knajpy w całej Warszawie, że musicie na obiad jechać aż za? – zapytał nas tata? Ano nie ma. Takiej nie ma. A w ogóle, to knajping w stolicy jest przereklamowany. Sorry Warszawako. Lajf is brutal. Toteż w poszukiwaniu jedzenia przynajmniej przyzwoitego, dwie soboty temu zrobiliśmy 30 km, by zaspokoić […]

W maju jak w raju

Wystarczy stanąć pod krzakiem bzu. Albo zanurzyć nos w konwaliach od ulicznego sprzedawcy. Albo podsłuchać nocnych treli zakochanych słowików. A najlepiej wszystko razem. Czujecie ten błogostan? A żeby tego majowego nieba komuś było mało, to druga majówka w natarciu. Czujecie to? Jabadabaduuuu! My już odliczamy dni… To co? To kill grill i wszyscy razem: „Będzie! […]

Mieloniak raz!

Podobno Polacy dzielą się na dwa, stojące w opozycji do siebie obozy: bandę schaboszczaka i bandę mieloniaka. I za swoimi kotletami są gotowi wskoczyć w rozgrzany tłuszcz. Prawda li to? Bo nam to się jakoś w głowach z trudem mieści. Przecież słabość do jednego nie wyklucza sympatii do drugiego. Nasza smakowa tolerancja tego najlepszym przykładem. […]

Sylwester z tatarem

Kiedy organizowaliśmy 6 lat temu nasze wesele – a trzeba Wam wiedzieć, że była to połowa lipca czyli epicentrum lata – za kulinarny punkt honoru postawiliśmy sobie tatara. Toteż pierwszy warunek jaki rzuciliśmy od progu szefowej kuchni kasyna wojskowego, w którym zaplanowaliśmy wyprawienie weselnego przyjęcia brzmiał: – Albo tatar na stół albo wesela tu nie […]

Bigos z duszą i duchem czasu

Najpierw pyszna sanna, z baranicą na kolanach i pochodniami w dłoniach. Potem błoga rozgrzewka przy ognisku w leśnej scenerii: parujący bigos i kilka łyków mocnej miodowej nalewki. Czujecie ten klimat? Jak z epoki „Pana Wołodyjowskiego”. Tak to drzewiej bywało… A dziś? Śniegu nie ma, kuligów nie ma, baranic nie ma. Bo klimatu nie ma… Ale […]

Stek – kawał skurczyBYKA cz. 1

Kiedy tak spojrzeć na niego z boku – bryła mięcha. Prymitywne żarcie dla Flinstonów. Ani prezencji, ani atencji.. Grubiański kotlet. Brzydal. Oj mylą się ci, którzy sądzą, że stek to karma dla jaskiniowca. Stek z krwi i kości to więcej niż jedzenie. To crème de la crème mięsnego repertuaru. Wielce osobliwy kąsek. Indywidualista. Do szczęścia […]

Nasz burger od(c)hamiony

Nie da się ukryć, że awansował. I to w spektakularnym stylu. Zerwał z wizerunkiem śmieciowej kanapki z kotletem ze zmielonego przysłowiowego psa z budą, w pseudo-bule napompowanej spulchniaczami. Stał się absolutnym liderem nowej, ulicznej gastronomii. Zauważcie, że nawet nazwę zmienił. I dziś już nie taki ham… Obecnie street food bez burgera nie istnieje. I chyba […]